Dali mi produkt. Stworzyli potrzebę. A gdy tylko moja chęć nabycia osiągnęła niemalże maksymalny poziom – dali mi możliwość. Pieniądz. Wszystko po to abyśmy Ja, Ty i każda inna osoba zatracili zdolność do myślenia w innych kategoriach niż konsumowanie. Choć z dużym prawdopodobieństwem czujesz się niezwykle indywidualny, wyjątkowy i masz co do tego słuszność – dla korporacji i państwa jesteś taki sam jak każda inna referencyjna jednostka. Oczywiście wplatasz się w pewien algorytm postępowania, zostałeś pokategoryzowany, masz swoje miejsce w piramidzie hierarchicznej etc., ale mimo wszystko jako obywatel i konsument zgodnie z założonym planem tej finansowej maszynerii musisz zarabiać, płacić podatki i konsumować. Bóg pieniądz nie lubi indywidualistów. Nie lubi – gdy zbyt długo zwlekasz z zakupieniem produktu. Im mniej kupujesz i płacisz w związku z tym mniej podatków – stajesz się bezużytecznym robakiem, który marnuje ich czas, poświęcenie i zaangażowanie jakie wkładają, abyś chciał kupić ich twór.

Kiedy myślisz, że chwytasz okazję, bo odkryłeś świetną promocję i wydaje Ci się, że właśnie zaoszczędziłeś pieniądze – to niestety, ale to TY zostałeś złowiony. Chwyciłeś przynętę. Aby to zrozumieć musisz spojrzeć na to z innego punktu widzenia. Sklepy, korporacje chciały żebyś odkrył promocję. Chciały również, żebyś myślał, że to Ty sam ją odkryłeś (czyż nie jest wspaniałym pochwalić się znajomym z jakiej to promocji się skorzystało? I przesłać pocztą pantoflową wiadomość o niezwykłej promocji). A kiedy myślisz, że właśnie zaoszczędziłeś pieniądze, bo taka okazja się nie powtórzy – to wiedz, że właśnie w tym samym czasie osoby odpowiedzialne za marketing wymieniają się uściskami gratulując sobie kolejnej, cyklicznej, nieustannie powtarzającej się kampanii promocyjnej na coraz to nowszy wymysł. A Ty rybko, oprócz tego, że zostałeś oszukany, to jeszcze się cieszysz z powodu wyjątkowego zakupu jakiego dokonałeś, robiąc firmie darmowy, pozytywny oddolny marketing – który jakby nie patrzeć ma najwyższą siłę oddziaływania. Zostałeś wydymany potrójnie – ale nie ma przecież w tym nic złego skoro jesteś „szczęśliwy” – do czasu.

Jak długo trwa ekstaza w związku z nowo nabytym produktem. 4 godziny? 12 godzin? Dzień? Tydzień? Odpowiedź brzmi: Tak długo jak myślimy, że produkt jest nam potrzebny. Tak długo, jak dany produkt jest propagowany. Tak długo jak wzrasta na niego sztucznie kreowany popyt. Do momentu kiedy jego cena nie spadnie poniżej tej, którą my zapłaciliśmy i wreszcie tak długo, jak działa w naszym mózgu dopamina w związku z tym, że zrobiliśmy coś dla siebie. Dopamina to taka nagroda za decyzję, którą to przecież Ty „świadomie” podjąłeś. Przecież to przemyślałeś. Przecież nikt nie wpływał na Ciebie, byś kupił właśnie to – O ironio!

Mechanizm jest prosty i dlatego skuteczny. Podobny do tego, który został opisany: https://aksjomaty.pl/narkotyk-xxi-wieku-dopamina/. Staliśmy się konsumentami, którzy kupują wiele niepotrzebnych rzeczy, głupich, gadżeciarskich. Nietrudno znaleźć przykłady. Zwykłe, proste czynności – takie jak chociażby aktywność fizyczna wyrażana w formie biegu, stała się lansiarska i pełna obłędu. Jeszcze do niedawna amator biegania założył „adidasy” – dres i mógł wyjść biegać. Teraz amator biegania posiada: specjalistyczne buty, skarpety kompresyjne, specjalne spodnie, termiczny podkoszulek, zegarek z GPSem / telefom GPSem, słuchawki, muzyka, specjalny pokrowiec na telefon i inne gadżety. Taka sytuacja zaczyna dotyczyć niemalże każdego skrawka naszego życia. Bardzo często kupowane są te rzeczy nie tyle, co dla na samych, ale po to, by wkupić się w pewien szablon grup zrzeszających pewne środowiska.

Kupując dążymy nieustannie również do poprawienia komfortu naszego życia, podniesienia statusu społecznego, który wyraża się poprzez „mieć”, a nie „być”. Zakupy i nabywanie nowych gadżetów, stanowi świetne dowartościowanie własnej osoby. Próbę zaimponowania kolegom/koleżankom, płci przeciwnej. Nowe przedmioty stanowią element ekspozycyjny, mający na celu pokazać swój dorobek, niezależność, status. Wiele z cech ponadmaterialnych, takich jak honor, patriotyzm, kultura osobista, intelekt, niezależność zostały tak uprzedmiotowione, że wystarczy zakupić odpowiednią kombinację ubrań, gadżetów etc. by przypisano nam łatkę patrioty czy intelektualisty przez co pojawia się stereotypizacja – z którą tak silnie walczy obecnie prorozwojowy zachód. A tym samym aby być intelektualistą wystarczy kupić okulary, teczkę, schludne ubranie i voila! Coś niebywałego – a może właśnie już tylko bywałego?

To oznacza, żeby „być” musisz „mieć”, żeby mieć – musisz kupić. Taki obraz kreuje nam rzeczywistość. Zapominamy o najważniejszych wartościach takich jak miłość, rodzina, przyjaźń, duchowość, patriotyzm, poświęcenie, dobro – które są ponadczasowe, piękne i zdolne zmieniać świat na lepszy, a w ich miejsce wtłacza nam się puste, chwilowe wartości, które nakręcają nasze życie na najwyższy poziom. Każą nam nieustannie do czegoś szybko dążyć. Nadają pośpiech osiągania rzeczy tu i teraz, przez co zadowalamy się bylejakością, krótkimi, szybkimi, natychmiastowymi przyjemnościami – instant, które jak szybko się pojawiły tak przeminęły. Niestety ale najwspanialsze rzeczy osiąga się cierpliwie, wytrwale przez ciężką i długą pracę. Nie na skróty. Uczą nas tego starsi, ludzie doświadczeni, natomiast Ci którzy zarabiają na Tobie – mówią zupełnie co innego – byś pozostał pustym konsumentem nie swojego – ale cudzego życia. Amen.